Mały motylek latał nad zieloną łąką i poczuł się bardzo zmęczony. Coraz słabiej machał żółtymi skrzydełkami. Jego ruchy stawały się słabsze... Latał wolniej... Zobaczył w oddali drugiego małego motylka... Wolno pofrunął po niebie w jego kierunku... Przeleciał nad lasem i poczuł się jeszcze bardziej zmęczony. Ogarnęła go senność. Tuż pod nim rosły dojrzałe słoneczniki, jeden, drugi, trzeci.... Motylek pofrunął do żółtych płatków największego słonecznika. Przytulił się do delikatnych jak jedwab płatków, a po chwili poczuł przyjemne ciepło - podobne do jego łóżeczka. Było mu wygodnie, przyjemnie, bezpiecznie. Z daleka dochodził delikatny śpiew ptaków, który jak kołysanka tulił do snu. Motylek rozłożył wygodnie skrzydełka, odpoczywał. Oddychał równo, miarowo, spokojnie. Czuł się coraz bardziej sennie i sennie. Płatki słonecznika otulały go z każdej strony. Motylek oddychał równo, miarowo, spokojnie. Przytulony do płatków słonecznika czuł się bezpiecznie jak w domu. Zamknął oczy. Odpoczywał. Zmęczony lataniem przysnął. Wtulony w płatki słonecznika był prawie niewidoczny. Jego żółta barwa zlewała się z płatkami słonecznika. Nagle przeleciało stado ptaków. Motylek się przebudził. Otworzył oczy, ziewnął, przeciągnął się i wysunął z aksamitnych płatków słonecznika. Poczuł się lekki, rześki... Zewsząd dochodził coraz głośniejszy śpiew ptaków. Żółty motylek otrzepał z siebie resztki snu. Wypoczęty zeskoczył ze słonecznika. Rozłożył delikatne żółte skrzydełka. Podziękował słonecznikowi za gościnę i pofrunął przed siebie. Motylek był radosny, szczęśliwy...
Wszystkiego najlepszego w pierwszym roku szkolnym! Samych "buziek" i 6-życzy Ciotka-Klotka
OdpowiedzUsuńMały motylek latał nad zieloną łąką i poczuł się bardzo zmęczony. Coraz słabiej machał żółtymi skrzydełkami. Jego ruchy stawały się słabsze... Latał wolniej... Zobaczył w oddali drugiego małego motylka... Wolno pofrunął po niebie w jego kierunku... Przeleciał nad lasem i poczuł się jeszcze bardziej zmęczony. Ogarnęła go senność. Tuż pod nim rosły dojrzałe słoneczniki, jeden, drugi, trzeci.... Motylek pofrunął do żółtych płatków największego słonecznika.
OdpowiedzUsuńPrzytulił się do delikatnych jak jedwab płatków, a po chwili poczuł przyjemne ciepło - podobne do jego łóżeczka. Było mu wygodnie, przyjemnie, bezpiecznie. Z daleka dochodził delikatny śpiew ptaków, który jak kołysanka tulił do snu.
Motylek rozłożył wygodnie skrzydełka, odpoczywał. Oddychał równo, miarowo, spokojnie. Czuł się coraz bardziej sennie i sennie. Płatki słonecznika otulały go z każdej strony. Motylek oddychał równo, miarowo, spokojnie. Przytulony do płatków słonecznika czuł się bezpiecznie jak w domu.
Zamknął oczy. Odpoczywał. Zmęczony lataniem przysnął. Wtulony w płatki słonecznika był prawie niewidoczny. Jego żółta barwa zlewała się z płatkami słonecznika. Nagle przeleciało stado ptaków. Motylek się przebudził. Otworzył oczy, ziewnął, przeciągnął się i wysunął z aksamitnych płatków słonecznika. Poczuł się lekki, rześki... Zewsząd dochodził coraz głośniejszy śpiew ptaków.
Żółty motylek otrzepał z siebie resztki snu. Wypoczęty zeskoczył ze słonecznika. Rozłożył delikatne żółte skrzydełka. Podziękował słonecznikowi za gościnę i pofrunął przed siebie. Motylek był radosny, szczęśliwy...